niedziela, 29 czerwca 2014

Kubek śniadaniowy

Synio na śniadanie najczęściej wybiera zestaw: mleko+płatki (opcjonalnie wszystko inne co można zjeść z mlekiem)+ kubek, który kiedyś póki miał ucho służył mi do kawy. Niestety żywot każdego kubka jest ograniczony, więc i ten po kolejnym zderzeniu z twardą rzeczywistością podłogi poddał się. Wraz z końcem kubka nastąpił kres spokojnych śniadań. Wyjście po nowe naczynie na mleko nic nie dało a nawet bardziej zaogniło sytuację, bo niby jak dwulatkowi przetłumaczyć, że w szklance ciężko jeść śniadanie a odpowiedniej wielkości kubka z trzema kotkami nie ma w żadnym sklepie w zasięgu spacerówki. Upodobał sobie "szy kici" i o innym nie było mowy. Na taką stanowczą  postawę wymagającego klienta trzeba było reagować natychmiastowo. Szybkie zakupy w pobliskim  markecie ogrodniczym ( na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w dwa duże kubki) i po trzech godzinach były trzy kotki na pół litrowym kubku. 





Koty wycenione na trzy buziaki, zostały kupione i goszczą co dzień na śniadanku. Pozazdrościłam trochę dziecku tych mruczków, dlatego dla odmiany zrobiłam dla siebie drugi kubek z psami:



sobota, 28 czerwca 2014

Pierwsze próby

Przygodę z grawerowaniem zaczęłam zupełnie przypadkowo, gdy mąż na walentynki postanowił obdarować mnie szlifierką. W pierwszym momencie zastanawiałam się czy to prezent miał być dla mnie a może okazja była tylko pretekstem do uzupełnienia warsztatu w nowe urządzenie. 
Nie czekając długo, bo już tego samego wieczoru postanowiłam je przetestować. Jak należy przestudiowałam instrukcję i w drodze losowania wybrałam igłę grawerską. Pierwszym szkłem jakie wpadło mi w oko była szklaneczka z kompletu ślubnego. A wzór, żeby pasował do okoliczności w jakiej staliśmy się posiadaczami tego zestawu, padł na garbuska (takim pojechaliśmy do ślubu i taki nadal jest moim ideałem auta). 
Pierwsza szklaneczka
Może nie jest to idealne wykonanie, ale jak na pierwszy raz byłam z siebie bardzo zadowolona. Niestety urządzenie nie wytrzymało już długo i przy kolejnej próbie odmówiło współpracy. Po kilku dniach, kiedy dostałam nową i lepszą szlifierkę mogłam działać dalej. Później było już coraz lepiej: 

Wazon

Spodobało mi się bardzo takie zdobienie szkła, mimo hałasu i pyłu, który temu  towarzyszy. 



czwartek, 26 czerwca 2014

Zaczynamy

Zabierałam się do tego dość długo. Chęć założenia bloga wykiełkowana, odleżała urzędowa ilość czasu aż w końcu została zrealizowana. Chcę dzielić się tutaj z Wami swoimi drobnymi wytworami. Ponieważ ostatnio dużo czasu poświęcam na grawerowanie w szkle to od tego chciałabym zacząć. Wygrawerowany dzisiaj rano:

Świecznik grawerowany

Świecznik grawerowany